Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lutego 2010

Tutorial 012: wstęp do ornamentacji w muzyce irlandzkiej, część druga

Znaczenie ornamentacji w muzyce irlandzkiej jest szczególne w porównaniu z innymi gatunkami muzycznymi. Jest tak, w głównej mierze, dlatego że ornament w swojej definicji nie jest elementem niezbędnym. Powinna istnieć zatem możliwość zagrania melodii bez ornamentacji, co w przypadku znacznej części tradycyjnych utworów jest niewykonalne. Skoro jest to niemożliwe poznajmy podstawowe grupy ornamentów stosowane w muzyce irlandzkiej (tłumaczenia własne, jeśli ktoś zna lepsze niech da znać w komentarzu).
  • artykulacja - nie jest w ścisłej mierze rodzajem ornamentacji, ale na potrzebę klasyfikacji umieszczam ją tutaj. Artykulacja to coś w rodzaju króciutkiego, początkowego fragmentu dźwięku. Wyróżniamy tutaj tonguing (opisywany już przeze mnie wcześniej sposób "atakowania" dźwięków językiem poprzez sylabę "tu") oraz throating (podobny, ale z użyciem gardła oraz przepony zamiast języka). Teoretycznie do tej kategorii powinno zaliczać się też cuts i strikes, ale ze względów historycznych zaliczamy je do ornamentacji palcowanych
  • ornamentacje palcowane jednodźwiękowe - zaliczamy tu wspomniane wcześniej cuts i strikes, a także slides
  • ornamentacje palcowane wielodźwiękowe - zaliczamy tutaj rolls, cranns, trills, finger vibrato i inne
Kończąc pragnę zaznaczyć tylko, że nie ma konieczności używania wszystkich rodzajów ornamentów podczas swojej gry. Tak na prawdę większość muzyków używa niektórych z nich bardzo rzadko (niekoniecznie każdy tych samych). Po prostu z dostępnego arsenału należy wybrać takie, które pasują do naszego stylu i nie dodawać nic na siłę. Utwór ma przede wszystkim odpowiadać naszym gustom, bo jaką można czerpać radość z grania w sposób nie podobający się nam samym?

poniedziałek, 8 lutego 2010

Tutorial 011: wstęp do ornamentacji w muzyce irlandzkiej, część pierwsza


Tradycyjna muzyka irlandzka, jak każda szanująca się muzyka ludowa, oparta jest na przekazie ustnym. Taki rodzaj rozprzestrzeniania się poszczególnych melodii powoduje ich dużą zmienność, w zależności od regionu, w którym akurat się znajdujemy. Na to nakłada się jeszcze sprawa ornamentacji, której stylów i technik jest tyle, ilu muzyków.
Mimo natłoku możliwych kombinacji, istnieje jednak coś w rodzaju pewnego kanonu podstawowych technik ornamentacyjnych, które najlepiej odzwierciedlają ducha i charakter muzyki irlandzkiej. Kiedyś nauka tych podstaw opierała się głównie na podpatrywaniu i podsłuchiwaniu starszych muzyków, oraz na własnej obserwacji. Dzisiaj mamy możliwość podsłuchiwać najlepszych na świecie dzięki nagraniom mistrzów. Dodatkowo możemy korzystać z usług nauczycieli, a także z książek i ogromnej ilości poradników, podobnych do tego, który tutaj tworzę. Jeśli do tego dodamy jeszcze odrobinę własnej inwencji być może staniemy się rozróżnialni w tłumie. Oczywiście wyrobienie własnego stylu gry, w tym ornamentacji wymaga lat ćwiczeń oraz osłuchiwania się z setkami wykonań, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.
Po przydługim wstępie czas zadać sobie zasadnicze pytanie: czym jest ornamentacja w muzyce? Żeby zamieszać jeszcze bardziej zacznę od definicji zaczerpniętej z podręcznika muzyki klasycznej. Ornamentacja to sztuka dodawania dźwięków do melodii w taki sposób aby muzyka była bardziej ekspresyjna. Jaka jest różnica między takim pojmowaniem ornamentacji, a tym charakterystycznym dla tradycyjnej muzyki irlandzkiej? Kolosalna, bowiem tradycja nadaje termin ornamentacji dla różnicowania lub upiększania kawałków melodii o długości od 1 do 3 ósemek (czyli 3/8 całej nuty). Krótko mówiąc nie dodajemy żadnych dźwięków, a jedynie inaczej je gramy (szczerze mówiąc nie jestem zwolennikiem ortodoksji i nie do końca pojmuję różnicę).
Kończąc tę część wstępu do ornamentacji w grze na irish tin whistle dodam od siebie, że obecnie wielu wykonawców gra muzykę odbiegającą od tradycyjnego pojęcia muzyki irlandzkiej. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego, i również nie przywiązuję, aż tak dużej wagi do "czystości" technik ornamentacji. Wiele z technik używanych obecnie, podczas gry na flecie czy tin whistle, pierwotnie było zarezerwowanych dla gry na dudach i nie mieściło się w tradycyjnym kanonie ornamentacji. Dzisiaj jest inaczej, być może jutro tradycyjnym nazwiemy jeszcze coś innego. Należy się jednak z tego tylko cieszyć, gdyż oznacza to, że muzyka irlandzka jest ciągle żywa i możemy aktywnie uczestniczyć w jej rozwoju.

sobota, 30 stycznia 2010

Tutorial 010: ćwiczenie długich dźwięków - element rozgrzewki przed grą na irish tin whistle


Ostatni post zakończyłem obietnicą publikacji kolejnego ćwiczenia oddechowego wraz z własnej roboty pomocą w postaci nutek z tabulaturą. Wspomniane ćwiczenie jest polecane jako swoista muzyczna rozgrzewka, a nazywa się "A long tones exercise", co w wolnym tłumaczeniu można tłumaczyć jako ćwiczenie długich dźwięków. Poza przygotowaniem naszych płuc oraz ust do wykonywania swojej pracy przy grze na irish tin whistle ćwiczenie jest bardzo pomocne przy pracy nad kontrolą wydobywania dźwięków o odpowiadającej nam barwie.
Wykonanie ćwiczenia jest bardzo proste. Startujemy od B w dolnej oktawie, bierzemy głęboki wdech i zaczynamy grać ciągły, równy dźwięk o barwie, która nam najbardziej odpowiada. Kiedy zużyjemy mniej więcej połowę dostępnego w płucach powietrza płynnie przechodzimy o jeden dźwięk niżej, do A (to płynne przejście pomiędzy nutkami obrazuje ta linia łącząca poszczególne nutki). Ten dźwięk gramy w ten sam sposób, co poprzedni kończąc chwilę przed momentem, gdy zabraknie nam powietrza. Powtarzamy całą czynność jeszcze raz (co jest oznaczone tymi liniami pionowymi z dwukropkami), po czym przechodzimy do kolejnej pary dźwięków. Tym razem zaczynamy od dolnego A i schodzimy jeden szczebelek niżej do G. Pozostała część ćwiczenia wygląda podobnie i myślę, że sami dojedziecie do tego jak je wykonać przyglądając się ilustracji. Dla tych, którzy chcieliby wydrukować sobie pomoc zamieszczam link do pliku w formacie pdf (jeśli chcesz pobrać plik na dysk kliknij tutaj).
Oczywiście opisane ćwiczenie można sobie niemalże w dowolny sposób modyfikować. Możemy grać 3 lub 4 dźwięki, zamiast dwóch, na każdym "etapie", możemy zwiększyć rozpiętość interwału wysokościowego dźwięków o więcej niż jeden szczebelek na pięciolinii, wreszcie możemy grać całość w nieco odmiennym, mniej jednostajnym, rytmie. Pomoże to w urozmaiceniu codziennej rozgrzewki, która wcale nie musi być nudna.

piątek, 8 stycznia 2010

Tutorial 009 - zaawansowana technika dostosowania dynamiki dźwięków drugiej oktawy

Pewnie zauważyłeś, że dźwięki drugiej oktawy, od E wzwyż, są coraz głośniejsze, jeśli próbujemy je zagrać czysto w tonacji. Musisz wiedzieć, że jest możliwe zagranie tych dźwięków czysto również ciszej. Oto jak to zrobić.
Kiedy grasz te dźwięki lekko przesuń palec z najwyższego otworu przebierki ze swojego miejsca w dół. Powstała szczelina powinna być minimalna. Spowoduje ona podwyższenie dźwięku, więc aby doprowadzić dźwięk do właściwej wysokości będziesz musiał teraz zmniejszyć prędkość strumienia powietrza. Jeśli to zrobisz dźwięk będzie cichszy pozostając przy tym czysty.
Technika ta jest bardzo trudna, zwłaszcza przy szybkim graniu, ale pozwala na jeszcze pełniejszą kontrolę instrumentu, więc jest warta opanowania.

środa, 30 grudnia 2009

Tutorial 008 - jeszcze więcej ćwiczeń oddechowych.



Ćwiczeń oddechowych nigdy za wiele, więc polecam Twojej uwadze kolejne przydatne uzupełnienia "treningu" domorosłego muzykanta. Nie chodzi mi bynajmniej o zdmuchiwanie dmuchawca, które jest przestawione na zdjęciu. Nie przedłużając jednak, przestawiam kolejną porcję zajęć na długie, zimowe wieczory:
  • Stań prosto, stopy niech będą rozstawione na szerokość bioder. Połóż dłonie na biodrach w taki sposób, żeby móc wyczuć pracę mięśni podczas ćwiczenia. Weź powolny, głęboki wdech przez usta, tak, aby poczuć pracę brzucha tj. jego powiększenie zarówno z przodu jak i z tyłu, po czym, również powoli, zrób wydech. Powtarzaj to ćwiczenie, sukcesywnie zwiększając częstotliwość oddechów, oraz redukując ich długość, dopóki nie zaczniesz dyszeć.
  • Kolejne ćwiczenie wykonujemy na krześle, które nie może mieć oparć pod łokcie. Połóż swoje łokcie na kolanach i pozwól szczęce delikatnie spocząć w pucharze z własnych dłoni. Taka pozycja ogranicza pracę mięśni brzucha, umożliwiając im ruch tylko w części talii. Powinniśmy unikać tego typu pozycji podczas gry, ale na czas ćwiczenia pozwoli ona odizolować część mięśni brzucha i pracować tylko nad nimi. Ćwiczenie polega na głębokim oddychaniu podczas którego powinniśmy czuć izolowane, pracujące mięśnie.
  • Ostatnie ćwiczenie jest moim zdaniem najprzyjemniejsze do wykonywania, ponieważ łatwo jest monitorować progres w nim uzyskiwany. Ćwiczenie polega na wybraniu sobie jednego dźwięku, gdzieś w połowie skali instrumentu, a następnie zagranie go najdłużej jak potrafimy. Pamiętaj tylko, że gramy czysto, co oznacza między innymi nie kończenie wydychając na siłę resztki powietrza z płuc. Zamiast tego cały czas utrzymujemy równy strumień powietrza, uwzględniając również końcówkę. Wspomniałem, że łatwo określać własne postępy w tym ćwiczeniu. To prawda, wystarczy tylko mierzyć czas przez jaki jesteśmy w stanie zagrać dźwięk. Możemy na przykład ustawić metronom na 60 uderzeń na minutę i liczyć sekundy, albo patrzeć na zegar w czasie ćwiczenia.
Mam nadzieję, że dzięki opisanym ćwiczeniom będziecie mogli, w czasie gry, brać oddech w miejscach, które Wam pasują ze wględów muzycznych, a nie tam gdzie zmuszają Was do tego ograniczenia ciała, czego serdecznie Wam życzę w ostatnim tegorocznym poście. Oczywiście ślę Wam również życzenia Szczęśliwego Nowego Roku 2010!

wtorek, 22 grudnia 2009

Melodia: Star of the County Down



Ponieważ możecie już być nieco znużeni kolejnymi ćwiczeniami oddechowymi, postanowiłem, w prezencie z okazji zbliżających się świąt, dać Wam trochę od nich odpocząć. Dzisiejszy post będzie o melodii, a właściwie nawet piosence, Star of the County Down. Jest ona dosyć prosta, więc idealna na początek, taki odpowiednik "wlazł kotek na płotek" w wydaniu irlandzkim. Żeby zbędnie nie przedłużać podaję linki do nutek, tabulatury oraz nagrania, (wszystkie prowadzą do zasobów bardzo dobrej strony Whistle this!), a dla lubiących śpiewać też tekst (zachęcam do poszukania w internecie wersji śpiewanych). Pod tekstem natomiast zamieszczam własne nieudolne wersje tej sympatycznej melodii (może być pomyłka z plikiem bo ciągle nie mam internetu w domu, a w miejscu z którego wysyłam posta nie mam jak odsłuchać nagrania, ewentualną pomyłkę naprawię po nowym roku).

(A Part Repeat)
In Bainbridge town in the County Down
One morning last July
Down a wild bóithín came a sweet cailín
And she smiled as she passed me by

(B Part)
She looked so sweet from her two bare feet
To the crown of her nut-brown hair
Sure a coaxing elf I'd to shake myself
To make sure I was standing there

(Chorus: B Part)
From Bantry Bay down to Derry Quay
And from Galway to Dublin Town
No maid of I've seen like the sweet cail?n
That I met in the County Down

(A Part)
As she onward sped, sure I shook my head
And I gazed with a feeling rare
And I said, says I, to a passer-by
"Who's the maid with the nut-brown hair?"

(B Part)
He smiled at me and he says, says he
"That's the gem of Ireland's crown!"
She's young Rosie McCann from the banks of the Bann
She's the Star of the County Down

CHORUS

poniedziałek, 14 grudnia 2009

Tutorial 007 - poznaj lepiej swój irish tin whistle



Opanowanie instrumentu jest czynnością bardzo trudną. Znacznym utrudnieniem jest różnorodność dostępnych na rynku whistli, ba nawet poszczególne egzemplarze tego samego modelu potrafią różnić się bardziej niż dwa zupełnie odmienne modele. Ze swojej strony polecam, przynajmniej na początku, trzymanie się jednego poprawnie wykonanego egzemplarza i dogłębne jego poznanie oraz opanowanie techniki gry na nim. Poniżej przedstawiam porady jakie Grey Larsen, w swojej książce, podaje nam do rozważenia .
  • Znajdź minimalną ilość powietrza (dotyczy zarówno objętości jak i prędkości strumienia), potrzebną do przejścia pomiędzy pierwszą, a drugą oktawą.
  • Wsłuchaj się jak brzmią dźwięki drugiej oktawy grane w ten sposób, czyż nie brzmią odrobinę "płasko" i nieco niżej niż powinny.
  • Spróbuj powyższych ćwiczeń dla wszystkich dźwięków swojego flażoletu, obserwuj zmiany, zwróć szczególną uwagę na swoje gardło.
  • Zapamiętaj jak dużo powietrza potrzeba do przeskoczenia do drugiej oktawy tak, aby dźwięk wyższej oktawy współgrał z dźwiękiem dolnej oktawy. Spróbuj zagrać dźwięki wyżej niż powinny brzmieć. Zanotuj w pamięci jakie to uczucie.
  • Spróbuj zagrać wyższą oktawę zmniejszając szerokość strumienia oraz bez tego. Zwróć uwagę jak to wpływa na ton instrumentu.
  • Zagraj kilka bardzo długich dźwięków płynnie zmniejszając szerokość strumienia powietrza wdmuchiwanego w ustnik. Spróbuj wykonać to tak, aby dźwięk był cały czas tej samej wysokości i zobacz jak zmienia się zużycie powietrza z Twoich płuc.
Jeśli nie jesteś zaawansowanym graczem powyższe ćwiczenia mogą być trudne (dla mnie są). Mimo wszystko spróbuj ich, a może nawet wróć do nich, gdy Twoje doświadczenie wzrośnie. Wszystkie elementy, które wykonałeś poznając swój instrument przydadzą się później podczas gry gdy trzeba będzie szybko dostosować oddech do granej muzyki, co można wykonać przy pomocy wypracowanych w tych ćwiczeniach technik.

czwartek, 10 grudnia 2009

Tutorial 006 - ćwiczenie na głębszy i szybszy oddech

Oddech jest czynnością automatyczną. Codziennie, nie zwracając na to uwagi, wykonujemy dziesiątki tysięcy oddechów. Podstawowe cechy charakteryzujące codzienny oddech to: automatyzm, płytkość oraz obecność trzech faz o podobnej długości trwania (wdechu, wydechu i pauzy zwanej też odpoczynkiem). Granie na fujarce wymaga odmiennego oddychania. Niezbędny jest wolny, jednostajny wydech, poprzedzony szybkim, głębokim wdechem i to wszystko właściwie bez fazy pauzy. Dodatkowo melodia wymaga często zmianmy długości kolejnych oddechów. To wszystko sprawia, że musimy nauczyć się kontrolować własny oddech poprzez sprawne wykorzytanie potencjału drzemiącego w naszych ciałach.
Temu właśnie ma służyć ćwiczenie, którego wykonanie przedstawia się następująco:
  • znajdź punkt u podstawy swojego gardła we wnętrzu litery V tworzonego przez Twoje obojczyki, poczuj ten miękki punkt palcem
  • zwizualizuj sobie, że masz otwór w tym miejscu, zupełnie jak przy tracheotomii, tak popularnej w serialach medycznych
  • weź szybki i głęboki wdech wyobrażając sobie, że pobierasz powietrze przez ten otwór, powinieneś poczuć pęd powietrza na tylnej ścianie swojego gardła.
  • cały czas pamiętaj o wyprostowanej pozycji
  • oddychaj ustami (jeśli potrafisz możesz brać wdech jednocześnie ustami i nosem, ale wydech  rób zawsze tylko ustami).
Ta prosta wizualizacja pomaga "otworzyć gardło" co skutkuje możliwością pobrania większej ilości powietrza w krótszym czasie, co jest przecież naszym głównym celem. Kończąc nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć owocnego ćwiczenia.

niedziela, 22 listopada 2009

Granie skali - nagranie dźwiękowe.

Postanowiłem umieścić pierwsze nagranie. Plik MP3 zawiera poprzednie ćwiczenia (patrz tutorial 004 i tutorial 005) zagrane wolniej i szybciej na instrumencie zrobionym przez Davida O'Briena. Wyraźnie słychać, że jestem początkującym, który postanowił trochę lepiej opanować instrument i aby zapewnić sobie dodatkową motywację założył bloga. Przy okazji może ktoś jeszcze, poza mną, skorzysta.

piątek, 13 listopada 2009

Tutorial 005 - Granie skali: druga oktawa.


Dzisiejszy odcinek będzie poświęcony zadęciu czyli trudnej sztuce dmuchania w ustnik. Nie planuje wyczerpać tematu jednym krótkim tekstem, bo nie sposób byłoby tego uczynić. Zamiast tego opiszę krótkie ćwiczenie pomocne w rozwoju właściwych nawyków dotyczących tej arcyważnej, dla muzyków, czynności. Przy okazji pozwoli to nam fachowo zagrać dźwięki drugiej oktawy naszego instrumentu.
Jak zapewne pamiętasz ustnik powinien być umieszczony w ustach tylko na tyle, na ile to konieczne (najczęściej około 2-5 milimetrów". Po czym poznać, że trzeba jednak umieścić ustnik nieco głębiej? Sytuacja taka występuje jeśli nie całe wydmuchiwane ustami powietrze przechodzi przez instrument (część ucieka na zewnątrz ustnika). Włóż wtedy instrument głębiej pamiętając, że jeśli dotykasz go zębami to znaczy, że jest zdecydowanie za głęboko i prawdopodobnie po prostu niedokładnie obejmujesz ustnik ustami.
Dzisiejszy post miał być poświęcony graniu drugiej oktawy podstawowej skali naszego instrumentu. Wiele samouczków traktuje tę sprawę bardzo pobieżnie zalecając po prostu mocniejsze dmuchanie. Takie podejście ma jedną podstawową wadę, wymaga od nas dużej pojemności płuc, gdyż każdy kolejny, wyższy dźwięk skali wymaga coraz większego strumienia powietrza, które my musimy dostarczyć. Tylko czy na pewno musimy? Odpowiedz brzmi NIE, ponieważ wysokość wydobywanego z flażoletu dźwięku zależy jedynie od prędkości strumienia powietrza trafiającego do ustnika. Prawa fizyki dają nam dwie możliwości przyspieszenia tego strumienia:
  • zwiększenie prędkości całego strumienia, czyli dmuchanie mocniej
  • zmniejszenie szerokości strumienia, czyli dmuchanie węższym strumieniem
Opisana wcześniej, prawidłowa pozycja naszych ust względem flażoletu umożliwia modulacje strumienia powietrza wdmuchiwanego do ustnika. Możemy mianowicie przesłaniać wargami część otworu, w który dmuchamy, zmniejszając szerokość wspomnianego strumienia.
Obiecane ćwiczenie dotyczy właśnie tej czynności. Ćwiczenie polega na tym, że gramy dźwięk E (patrz tabulatura i nutki) stopniowo przechodząc z dolnego E do górnego E, dmuchając mocniej/szybciej, poprzez kształtowanie następujących nawyków:
  • silniejsza praca mięśni brzucha i klatki piersiowej wypychających powietrze z płuc (większość ludzi robi to automatycznie po prostu dmuchając mocniej)
  • zaciśnięcie gardła, aby powietrze przemieszczało się przez nie węższym strumieniem (to również robimy automatycznie, poobserwujcie w lustrze swoje jabłko Adama, podczas grania)
  • zmniejszenie szerokości strumienia poprzez przesłonięcie wargami części otworu, w który dmuchamy
  • atak wyższych dźwięków używając techniki tonguing (patrz tutorial 004, jest to nawyk fakultatywny, bardzo przydatny początkującym, nieco mniej zaawansowanym muzykom).
Jak widać kluczem do sukcesu jest opanowanie trzeciego nawyku. Pozwala on na mniejszą pracę mięśni brzucha, klatki piersiowej oraz gardła. Przy ćwiczeniu należy pamiętać o tym, żeby nie napinać wszystkich mięśni twarzy, a tylko te, które są konieczne do wdmuchiwania węższego strumienia powietrza do ustnika. Pomocne może być wyobrażanie sobie, że próbujemy zdmuchnąć świeczkę z dużej odległości celnym, wąskim strumieniem powietrza.
Kiedy już opanujemy przechodzenie z pierwszej do drugiej oktawy na dźwięku E, możemy spróbować zagrać całą skalę D major przez dwie pełne oktawy. Potrzebną tabulaturę i nutki umieściłem na początku tego posta. Zwróćcie baczną uwagę na to jak wydobywać dźwięk D w drugiej oktawie. Od siebie dodam, że na większości instrumentów działają też inne chwyty pozwalające wydobyć ten dźwięk, są one jednak mniej ortodoksyjne i podobno na turniejach w Irlandii odejmuje się punkty za korzystanie z nich. Jednym z częściej stosowanych chwytów nieortodoksyjnych jest korzystanie z chwytu dla dolnego D (wszystkie palce na przebierce), co pozwala na szybszą grę.

sobota, 7 listopada 2009

Tutorial 004 - Granie skali: pierwsza oktawa.


Myślę, ze jesteśmy już gotowi na wydobycie pierwszych dźwięków. Pewnie i tak nie powstrzymaliście się od tego, co doskonale rozumiem i w pełni pochwalam. Dzisiaj nauczymy się jak zagrać pierwszą oktawę podstawowej skali naszego instrumentu, którą jest D major. Aby zagrać najniższy dźwięk skali należy zagrać zakrywając wszystkie 6 otworów przebierki. Następne dźwięki wydobywamy poprzez zabieranie kolejno palców z dolnych otworów: szóstego, piątego, czwartego, trzeciego, drugiego i pierwszego. Po zabraniu ostatniego palca powinniście docenić nawyk utrzymywania czwartego punktu podparcia instrumentu przez mały palec dolnej ręki. Możecie teraz zagrać skale w druga stronę zakrywając poszczególne otwory.
Spróbujcie zagrać najpierw wszystkie dźwięki normalnie, a później wykorzystując tzw. tonguing w celu lepszej separacji poszczególnych dźwięków. Tonguing polega na tym, że przerywamy językiem strumień powietrza oddzielając poszczególne dźwięki od siebie. Najłatwiej jest go wykonać mówiąc do ustnika w czasie gry "tu". Zagrajcie jakiś dźwięk i zacznijcie mówić "tututu" w czasie jego wydobywania. Po co nam w ogóle ten tonguing? Jeśli napotkacie w jakiejś melodii kilka dźwięków o tej samej wysokości będziecie mogli użyć najprostszej formy ich oddzielenia od siebie, jaką jest właśnie tonguing. Urozmaicając możecie popróbować innych sylab do, ciekawe efekty daje np. "ku" czy "ru".
Załączony obrazek przedstawia nutki oraz tabulaturę pozwalające zagrać ćwiczenie. Myślę, że całość jest na tyle intuicyjna, że każdy sam dojdzie jak korzystać z tych pomocy i już wkrótce będzie potrafił zagrać coś z tabulatury czy z nutek.

piątek, 23 października 2009

Tutorial 003 - Właściwa postawa przy grze.


Wiemy już jak prawidłowo trzymać irish tin whistle, ale nadal zastanawiamy się co zrobić z nieużywanymi przy grze częściami ciała. Wbrew pozorom nie należy ich całkowicie relaksować. Odpowiednia pozycja przy grze ma znaczenie, a niestety, nie da się jej osiągnąć bez ciężkiej pracy mięśni ją stabilizujących. Grając na flażolecie powinniśmy przyjąć jedną z dwóch podstawowych pozycji do tego przeznaczonych. Są to:
pozycja stojąca
pozycja siedząca
Obie pozycje mają swoich zwolenników. Z punktu widzenia anatomii lepsza jest pozycja stojąca, ponieważ obciąża kręgosłup w mniejszym stopniu. Dodatkowym atutem jest możliwość lepszej pracy przeponą i skorzystania z większej pojemności płuc. Zwróciliście może uwagę na to, że śpiewacy klasyczni występując zawsze stoją? Chyba teraz już wiecie dlaczego?
Pewnie zastanawiacie się teraz czy, w związku z niepodważalnymi zaletami pozycji stojącej, powinniśmy całkowicie odrzucić możliwość siedzenia podczas naszego muzykowania. Uspokoję was troszkę. Wydaje mi się, że nie jest to konieczne. Zysk w używanej pojemności płuc nie jest niezbędny do grania tradycyjnej muzyki irlandzkiej, a i przeponą można pracować w wystarczającym zakresie siedząc.
Mimo wszystko uważam, że warto rozważyć grę w pozycji stojącej. Postęp cywilizacyjny sprawił, że w ostatnich dziesięcioleciach pozycja siedząca stała się najczęściej przyjmowaną podczas dnia. Doprowadziło to do sytuacji, w której nasze ciało często nie potrafi już prawidłowo stać. Jeżeli dużo trudniej gra Ci się stojąc niż siedząc problem może dotyczyć również Ciebie. Proszę, nie lekceważ tego sygnału. Regularnie wykonuj ćwiczenia wzmacniające mięśnie stabilizujące kręgosłup! Dokładniejsze wskazówki znajdziesz w książkach z zakresu rehabilitacji, możesz też rozważyć tzw. system Pilates.
Podsumowując, jeśli masz prosty kręgosłup, nie powinieneś być niewolnikiem którejkolwiek pozycji. Istotne jest jednak kilka zasad, których należy (przynajmniej na początku) przestrzegać:
- obie stopy spoczywają na podłożu całą powierzchnią
- tułów jest wyprostowany, najlepiej wyobrazić sobie, że do czubka głowy mamy przywiązaną linkę, za którą ktoś nas ciągnie pionowo do góry
Kolejnym zagadnieniem, które chciałbym poruszyć jest pozycja głowy. Najbardziej ergonomiczna jest pozycja, w której patrzymy prosto przed siebie. Wiele osób czuje, że pozycja z opuszczoną głową jest bardziej "muzykalna". Niektórzy po prostu nie potrafią grać z podniesionym czołem, ba... sam niestety zaliczam się do takich osób. Pracuję jednak nad tym i trzymam głowę wyżej niż miałem w zwyczaju jeszcze miesiąc temu. Polecam wszystkim ćwiczenia poprawiające pozycję głowy. Pomagają one w oddychaniu pełną piersią i ułatwiają oddychanie podczas gry na instrumencie.
Kończąc tego posta chciałem wrócić jeszcze raz do kwestii trzymania instrumentu. Uświadomiłem sobie,  że poprzednio zapomniałem napisać o tym jak powinien być zorientowany instrument względem naszego ciała. Jeśli chcemy cieszyć się prawidłowym dźwiękiem instrumentu nie możemy go trzymać za wysoko ani za nisko (powinien tworzyć z twarzą kat ostry, nieco mniejszy niż 90 stopni). Nieco mniej istotne dla poprawności brzmienia jest trzymanie whistla pośrodku osi ciała, niemniej zdecydowanie ułatwia to grę. Zdając sobie sprawę z tego, ze jeden obraz wart jest tysiąca słów zamieszczam poglądowe zdjęcia właściwej pozycji instrumentu względem ciała. Gdyby ktoś miał wątpliwości, prawidłowa pozycja jest zobrazowana na środkowych zdjęciach.

czwartek, 15 października 2009

Tutorial 002 - Więcej o trzymaniu irish tin whistle, w tym dwa proste ćwiczenia

"Dajcie mi punkt podparcia, a poruszę Ziemię" - wszyscy znamy te słowa Archimedesa. Pewnie zastanawiasz się dlaczego je przywołałem. Otóż dzisiaj będzie o punktach podparcia. Spokojnie... nie boj się, nie ma to nic wspólnego z fizyką, ani astronomią, ba nawet daleko będzie temu do astrologii.
Ostatnio opanowaliśmy podstawowy chwyt naszego instrumentu. Dzisiaj przyjrzymy mu się dokładniej. Zapytasz: po co, skoro to proste jak budowa cepa? Odpowiem: po to aby wyeliminować możliwość popełnienia błędów na początku naszej nauki.
Tu właśnie dochodzimy do punktu podparcia, właściwie to nawet nie do jednego, ale od razu do czterech. Po kolei są to:
Usta, którymi obejmujesz ustnik. Jak wspomniałem w poprzednim poście żadna część whistla nie powinna dotykać Twoich zębów podczas gry. Najlepiej byłoby aby ustnik był włożony do ust tylko tak głęboko jak to konieczne, aby wydmuchiwane powietrze swobodnie mogło dostawać się do wnętrza instrumentu. Takie umiejscowienie ustnika pomiędzy wargami jest może mało istotne dla początkujących, do których sam się zaliczam, ale Grey Larsen twierdzi, że warto od początku hołdować dobrym wzorcom. Właściwe opanowanie nawyku "podpierania" whistla ustami, pozwoli w przyszłości na sterowanie wydobywanym dźwiękiem za pomocą przesłaniania wargami części otworu, przez który dmuchamy w ustnik. Możecie popróbować zrobić to już teraz, ale lojalnie ostrzegam, że wynik prawdopodobnie będzie mizerny. Pamiętajcie aby zmniejszać powierzchnię otworu równomiernie (tak po bokach, jak i od góry i dołu). Mam nadzieję, że w miarę ćwiczeń wspólnie osiągniemy przyzwoity poziom kontroli przy wykonywaniu tego ćwiczenia, a być może i podczas właściwej gry.
Kciuk ręki przesłaniającej górne 3 otwory. Istotne jest tylko to, aby był możliwie jak najbardziej rozluźniony i podtrzymywał nasz instrument.
Kciuk ręki przesłaniającej dolne 3 otwory. Uwagi jak wyżej.
Najmniejszy palec ręki przesłaniającej dolne 3 otwory. Ten punkt jest najbardziej kontrowersyjny, lecz Grey Larsen twierdzi, że wszyscy mistrzowie gry na flażolecie, go stosują. Wydaje mi się, że w takim przypadku, nie pozostaje nic innego jak tylko mu zaufać. Niektórzy muzycy jako czwartego punktu podparcia używają palca, którym zakrywają najniższy otwór. Wymaga to jednak większej samokontroli (nie można użyć tego punktu podparcia przy graniu niektórych dźwięków), oraz często nieznacznie zmienia wysokość wydobywanego dźwięku. Ogólnie technikę tę polecam do większych whistli (tzw. irish low whistle), w przypadku których osoby o małych dłoniach muszą używać specjalnego chwytu podstawowego, aby osiągnąć zadowalający poziom relaksacji.
Kończąc na dziś, po raz kolejny podkreślam wagę relaksacji podczas trzymania naszego flecika. Niech Wam nie przychodzi do głowy napinać palców. Popróbujcie jeszcze chwilę poćwiczyć podstawowy chwyt korzystając tylko z czterech punktów podparcia. Pozostałe palce w tym, te zakrywające otworu nie powinny uczestniczyć w stabilizacji instrumentu. Najlepiej unieście je, niech zawisną luźno w powietrzu 5 do 10 milimetrów nad przebierką (starałem się zobrazować to zdjęciem, ale sami, po kliknięciu na nie, zobaczycie jak wyszło). Możecie zakrywać kolejne otwory poczynając od góry, najpierw najwyższy otwór, potem dwa najwyższe otwory, itd. Jeśli będziecie przy tym dmuchać w ustnik powinniście po jakimś czasie zorientować się jak mocno należy zakrywać otwory, aby dźwięk był czysty. Pamiętajcie tylko, że w tym ćwiczeniu ważne jest aby zakrywać otwory jak najlżej. Podkreślam to, bo początkujący mają tendencję do rekompensowania niedokładnego zakrycia otworu, poprzez mocniejsze przyciśnięcie palca. Nie róbcie tego i używajcie opuszków (najlepiej ich wystających fragmentów).

środa, 14 października 2009

Tutorial 001 - podstawowy chwyt instrumentu.

Wydawałoby się, że trzymanie instrumentu tak prostego jak irish tin whistle to sprawa trywialna. Nic bardziej mylnego! To jedna z najważniejszych czynności potrzebnych do wydobycia dźwięków muzyki z naszej "fujarki", wymagająca skoordynowanego działania wielu mięśni. Uwierzcie, że nie łatwo to intuicyjnie zrobić tak, aby nie zmęczyć się już po kilkunastu minutach gry. Dość powiedzieć, że jeśli nie nauczycie się tego robić dobrze, to potem będziecie bardzo żałować. Niestety, z doświadczenia, wiem o tym, że dużo łatwiej budować dobre nawyki od samego początku nauki, niż później poprawiać złe przyzwyczajenia. Skorzystajcie więc proszę z mojego doświadczenia i poważnie potraktujcie tę lekcję, aby wasze postępy były szybsze niż w moim przypadku. Przyjemniej uczyć się wszak na błędach, (choćby popełnianych nieświadomie), innych osób, niźli własnych.
Przejdziemy teraz do ćwiczenia pozwalającego szybko opanować podstawowy chwyt instrumentu. Aby wszystko poszło gładko wykonaj poniższe czynności:
- usiądź na krześle postawionym bardzo blisko stołu. Na stole połóż jakąś książkę kilka centymetrów (np. 3-10) od krawędzi blatu. Połóż dolną końcówkę instrumentu na stole tak aby opierała się o brzeg książki. Ruszając głową wprowadź whistla do ust, tak aby po leciutkim zaciśnięciu warg znajdował się na ich środku i nie dotykał zębów. Teraz zabierz ręce podtrzymujące do tej pory instrument, niech opiera się tylko na twoich ustach i blacie stołu.
- połóż 3 środkowe palce na 3 górnych otworach przebierki. Możesz użyć, którejkolwiek ręki, w przypadku osób praworęcznych zwykle jest to ręka lewa. Jeśli planujesz kiedyś grać na flecie w systemie prostym (najczęściej używanym typie fletu w muzyce irlandzkiej) to wyrobienie nawyku umieszczania lewej ręki bliżej ustnika może być bardzo przydatne, (nie trzeba będzie kupować modelu przeznaczonego dla leworęcznych, który jest zwykle droższy), jeśli będziesz grać tylko na whistlach nie ma to znaczenia. Do zakrycia otworów użyj opuszków, nie próbuj robić tego końcówkami palców. Teraz rozluźnij palce, (niech będą lekko zgięte), i umieść kciuk od spodu przebierki w najbardziej dogodnym dla Ciebie miejscu, tak aby palce nadal były rozluźnione.
- powtórz opisane powyżej czynności drugą ręką, dla 3 pozostałych otworów przebierki.
- teraz pora na najtrudniejszą część. Właśnie ten nawyk muszę w sobie wyrobić, ponieważ często podczas gry mi umyka. Połóż mały palec ręki, którą zakrywasz dolne otwory na przebierce whistla poniżej ostatniego otworu. Ważne jest aby ręka nadal była dosyć luźna, a paluszek spoczywał dosyć stabilnie na instrumencie i nie zsuwał się z niego. Dla osób o krótszych palcach oznacza to najczęściej konieczność wprowadzenia lekkiego odchylenia od optymalnej pozycji określonej w poprzednim punkcie.
- możesz podnieść instrument i wreszcie wyprostować plecy. Gratuluję! Właśnie opanowałeś podstawowy chwyt! Dla różnych osób będzie on trochę inny, (bo nie ma dwóch takich samych osób). Mój wygląda mniej więcej tak, jak na zdjęciu

niedziela, 20 września 2009

Tutorial - słowo przedwstępne

Pierwszy wpis z cyklu tutorial planowo powinien poruszać kwestię trzymania instrumentu. Niestety, albo na szczęście, Grey Larsen postanowił rozpocząć swój podręcznik od czegoś zgoła innego. Dosyć długi wstęp zawiera ogólne informacje odnośnie tradycyjnej muzyki irlandzkiej (w skrócie ITM), podkreślając rolę słuchania dobrych nagrań, współczesnych i starych mistrzów fletu oraz irish tin whistle. Autor bardzo mocno zaleca znalezienie kompetentnego nauczyciela i dopiero w skrajnym przypadku sięgniecie po jego książkę.
Kolejnym poruszanym zagadnieniem, ściśle związanym z poprzednim, jest trudność notacji muzyki irlandzkiej przy użyciu standardowej partytury nutowej. Dlatego Grey wskazuje zapis nutowy jako pomoc dla naszej pamięci i poleca metodę nauki nowych melodii opartą na pamięci słuchowej. Na początek zwraca uwagę na fakt, że każda melodia posiada pewne centrum tonalne, związane z tonacją melodii, wokół którego rozmieszczone są poszczególne dźwięki. To centrum jest najniższym dźwiękiem w skali tonacji, a wysokość pozostałych dźwięków melodii definiujemy jako odległość od niego (jednostka odległości to ton czyli odległość np pomiędzy do, a re).
Następnie dowiadujemy się, że melodia jest, w pewnym sensie, układem "przestrzennym". Od razu przyznaję się do lekkiego nadużycia i spieszę z wyjaśnieniem, że według teorii Larsena melodia składa się z trzech wymiarów:
- odległości od centrum tonalnego, czyli de facto wysokości, poszczególnych dźwięków
- długości trwania poszczególnych dźwięków
- pulsu oraz rytmu utworu
Naszym zadaniem jest zapamiętanie tych trzech wymiarów melodii, co umożliwi nam wierne jej odtworzenie. Podobno świadomość tej trójwymiarowości ułatwia naukę nowych melodii ze słuchu, więc przekazuje ją wam jako przedwstępną część tutorialu.

sobota, 22 sierpnia 2009

Podręcznik gry na irish tin whistle.


Jak już pewnie wspominałem blog ten powstał głównie w celu zmotywowania mnie do uczenia się gry na tin whistle z podręcznika "The Essential Guide to Irish Flute and Tin Whistle", którego autorem jest znany muzyk Grey Larsen. Książkę, korzystając z korzystnego kursu dolara, zamówiłem przez amerykański sklep internetowy Amazon.com i po krótkim oczekiwaniu wreszcie ją mam. Tomiszcze jest formatu A4, a jak wygląda można zobaczyć na zdjęciu.